Od ostatniego wpisu minął ponad miesiąc i dokładnie miesiąc temu zaczęłam nową pracę. Po kilku latach przerwy, wróciłam do projektowania i całkiem mi z tym dobrze. Są oczywiście minusy, jak wczesne pobudki i ograniczony urlop, ale poza tym cieszę się bardzo z codziennego kontaktu z "żywym" człowiekiem. Tego mi chyba najbardziej brakowało w ostatnim czasie.
Kolejny miesiąc za nami. Trochę zimowy, trochę wiosenny. Intensywny sklepowo, a także wyjazdowy. Zanim na dobre zaczniemy kwiecień, przypomnijmy sobie, co wydarzyło się w marcu.
Czas leci nieubłaganie. Już mamy marzec, a jeszcze niedawno był grudzień wraz z Bożym Narodzeniem. Wiosna puka już drzwi. Nigdy nie byłam optymistką, więc i teraz nie wierzę, że lada dzień będzie pięknie i zielono. Mam przeczucie, że zima da nam o sobie jeszcze znać. Ale mimo wszystko już bliżej niż dalej do momentu, w którym nareszcie zrzucimy ciepłe okrycia i będziemy wygrzewać się na słonku.
Przyznam szczerze, wciągnęło mnie.
Za sprawą mojej przyjaciółki (@zielonyiksik na instagramie) zaczęłam szyć ciuszki dla Zośki. A jak mi się coś spodoba, to pochłania mnie to bez reszty. Dlatego też nie mam teraz głowy na wnętrzarskie tematy i zdjęcia mojego mieszkania. Pewnie, prędzej czy później, szycie mi się znudzi i wrócę do mojego "podstawowego" hobby, ale póki co jestem "w ciągu".







