Jeśli tak jak ja jesteście ostatnio w niedoczasie, a bardzo chcecie przygotować dzieciom kalendarz adwentowy, to polecam gotowe rozwiązania, dostępne aktualnie w wielu sklepach. Wśród modeli, które udało mi się znaleźć, są te w wersji minimalistycznej - czarno-biało-szare, ale także bardziej tradycyjne - czerwone. Wszystkie bardzo stylowe i godne polecenia.
U mnie nadal panuje chaos przedświąteczny. Może nie widać tego na zdjęciach, ale uwierzcie, że stan podłogi woła o pomstę do nieba. Na szczęście sprzątanie to domena Pana G. Ja muszę ogarnąć inne rzeczy, jak np. pakowanie prezentów, pieczenie ciast, pralinki i takie tam. W sumie same przyjemne. W tle cichutko śpiewa, kolejny już rok z rzędu, Michael Buble. Lampki na choince świecą. Zastanawiam się jeszcze czy sobie grzańca nie zrobić...
Zostałam ostatnia. Wszystkie uczestniczki Świątecznego Spotkania Blogerek w Kuchni Spotkań IKEA, pokazały już swoje relacje, więc pewnie wiecie już o co chodzi. Zastanawiałam się jak ugryźć temat, by ktoś chciał jeszcze tu zajrzeć. Wpadłam na pomysł, by podać Wam przepis na mój farsz do pierogów, bo jego skład wzbudził zdziwienie dziewczyn, a pierogi smakowały. Zdjęcia będą podobne, bo to tak już bywa w wypadku tego typu spotkań. Moich jest mało, bo dużo czasu spędziłam "przy garach", dlatego pożyczyłam kilka od Izy.
Na większości blogów cisza, wszyscy bardzo zapracowani przed Świętami. Sama też mam dużo zajęć, głównie dzięki sklepowym zamówieniom, na co oczywiście nie narzekam. Poza tym ostatnie świąteczne zakupy, sprzątanie, pieczenie.
W międzyczasie jednak, przygotowałam dla Was stylizację świątecznego stołu.
Oprócz kalendarza i świec adwentowych w moim mieszkaniu w okresie przedświątecznym, zawsze znajdzie się miejsce dla modrzewiowych gałązek.
Witajcie w ten pochmurny poniedziałek. Święta już za dwa tygodnie, a o śniegu ani widu ani słychu...
Od jakiegoś czasu przygotowywałam dla Was świąteczny katalog decorOlki. Publikacja miała wypaść na początek miesiąca, ale niestety nie dałam rady. Jednak nic straconego. Zapraszam do lektury dzisiaj. Aby przejść do katalogu wystarczy kliknąć w zdjęcie poniżej.
Zachwycam się tym zdjęciem od wczoraj. Elisabeth Heier, to jedna z moich ulubionych blogerek/stylistek skandynawskich. Uwielbiam prostotę i harmonię w jej aranżacjach. I nie, nie przeraża mnie, że jest tak biało.
Zapakowaliście już prezenty? Ja właśnie skończyłam... Ufff...
Idę robić makiełki.
PS. A do decorOlki przyszła dzisiaj paczka z cudownościami z Fine Little Day. Już wkrótce wrzucam do sklepu choinkowe poduszki i plakaty z owocami. Bądźcie czujni!
... miała być dzisiaj, ale pewnie będzie dopiero jutro. W ramach rekompensaty zrobiłam sobie taką malutką papierową.
Idą Święta... szkoda, że bez śniegu.
Hiacynty to od jakiegoś czasu też symbol Bożego Narodzenia, najlepiej według mnie wyglądają nie rozwinięte. Kwitnące kojarzą mi się bardziej z wiosna, a do tej jeszcze daleko.
Idą Święta... szkoda, że bez śniegu.
Całusy Kochani! Owocnych przygotowań Wam życzę. Nie przepracowujcie się zbytnio, nie musi być idealnie, ważne żeby było miło i rodzinnie. Wrócę tu do Was jeszcze z życzeniami, a tymczasem uciekam na drzemkę. Pa!
Tym razem może nie zamiast, a obok, jako element świątecznych dekoracji. Nie wiem czy tą modę zapoczątkowała Nina Holst na swoim blogu Stylizimo czy może koś inny, ale przyjęła się ona już na tyle, że nawet wczoraj w rodzimej Biedronce, stało ich mnóstwo na półce.
Dziś w roli głównej Araucaria heterophylla, dosyć popularna roślina doniczkowa, również w Polsce. U mojej cioci stoi taka na środku pokoju, ponad 1,5 m wysokości i naprawdę przypomina choinkę. Tylko nie można za bardzo na niej nic wieszać, bo gałązki są zbyt delikatne.
Oczywiście nie mówię poważnie z tym ubieraniem, ale taka niewielkich rozmiarów, jako element świątecznej dekoracji świetnie się sprawdza. Ostatnio nawet Agnieszka z Pretty Pleasure umieściła ją w swojej stylizacji.
Jedyny jej minus, przynajmniej według mnie to jej żywotność. Nie wyrzucimy przecież zdrowej rośliny na śmietnik po Świętach. Trzeba mieć miejsce, aby ją trzymać później cały rok w domu. Zresztą ja mam zawsze wyrzuty sumienia, jak gwiazdę betlejemską wyrzucam na śmietnik tuż przed Wielkanocą, jeszcze całkiem żywą...
Poniżej kilka zdjęć z araukarią jako dekoracją świąteczną (źródło zdjęć TU). Jak Wam się ten pomysł podoba?
Daglezje, jodły czy sosny, to poza świerkami dosyć często spotykane w naszych domach drzewka świąteczne. Na skandynawskich blogach poza nimi znajdujemy w tym roku również modrzewie. I to nie te suche badyle, które już znamy i trzymamy w wazonach, ale żywe drzewka. To trochę zabawne, bo zwykle wybierając choinkę, staramy się znaleźć tą jak najrówniejszą, najzgrabniejszą, a te modrzewie to takie "drapoki". Pokrzywione totoj, nierówne, brzydkie :) Ale mają swój urok.
Poniżej kilka zdjęć, m.in. z katalogu Ferm Living. Więcej zdjęć i ich źródło znajdziecie na mojej tablicy Pinterest.
Problem tylko w tym, że o tej porze roku w naszym klimacie modrzewie nie są już zielone...
Mikołajów zapraszamy po prezenty :)
Na początek chcę Wam bardzo podziękować za pozytywne komentarze na temat mojej kuchni. Mam nadzieję, że uda się ją dokończyć przed Świętami i podzielić się z Wami efektem. A tymczasem dzisiaj o czymś innym.
Pokazywałam ostatnio na moim INSTAGRAMIE piękny słój, który znalazłam pod śmietnikiem. Taki, w którym robimy nalewkę albo sok. Był w opłakanym stanie. Brudny, ale z ogromnym potencjałem. Zabrałam go do domu i postanowiłam wyczyścić.
Ze względu na mały otwór, nie dało się włożyć do środka ręki, więc pojawił się problem. Samo wlewanie płynu nic nie dało. Już miałam się załamać, gdy z pomocą przyszła Mama i podpowiedziała, żeby wrzucić do środka pokrojone ziemniaki i potrząść słoikiem. Trochę to trwało, ale się udało.
Teraz piękny zielony stoi w pokoju i cieszy oko.
PS. A w tle kuchenne uchwyty do szafek.
Wczoraj był ciężki dzień. Zosia
miała szczepienie, po jednym zastrzyku na każdą kończynę. Płaczu było sporo,
ale ogólnie dość dzielnie to zniosła. Później jeszcze jedna wizyta u lekarza.
Poza tym dopakowywanie paczek z Dnia Darmowej Dostawy i wysyłka. Dużo się
działo, a trzeba było jeszcze przygotować posta w ramach Projektu Adwentowego.
Od rana udało mi się zrobić kilka
zdjęć moich ozdób choinkowych, które obiecałam Wam pokazać. Wszystkie wykonane
ręcznie z ogólnodostępnych materiałów – papieru, koralików i kolorowej muliny.
Jak na nie teraz patrzę, to stwierdzam, że wyglądają super i chyba dorobię
więcej. Na razie kolorowa dekoracja stanęła u Zosi w pokoju, ale pewnie jeszcze
zmieni lokalizację, bo Mała wyciąga do niej rączki i jeszcze, nie daj Boże,
ściągnie ją na siebie.
Mam dla Was też linki z
instrukcjami wykonania poszczególnych ozdób.
Po pierwsze, zrobiłam razem z Mamą klasyczne gwiazdki z
pasków. To coś co pamiętam jeszcze z dzieciństwa i tak jak jazdy na rowerze,
sposobu ich wykonania się nie zapomina. Gdyby jednak ktoś z Was jeszcze się
tego nie nauczył, zapraszam TUTAJ, gdzie znajdziecie krótką
instrukcję obrazkową.
Papierowe diamenty, to aktualny trend , który również na
choince będzie wyglądał świetnie. Wykonuje się go w technice orgiami. Krok po
kroku znajdziecie TU.
Przestrzenna choinka, to nic innego
jak zszyte ze sobą zszywaczem trzy
kawałki papieru. Wzór odrysowałam od foremki do pierniczków. Instrukcja TUTAJ.
Żółta kulka z pasków, to też dość prosta dekoracja. Paski, z
których zrobiłam gwiazdki, przecięłam w połowie, wzięłam ok. 10 sztuk.
Nawlekłam je na nitkę, przewlekając ją przez oba końce pasków. Później
rozsunęłam je równomiernie po obwodzie i gotowe.
Wszystkie dekoracje ozdobiłam kolorowymi koralikami, żeby
dodać im bardziej świąteczny charakter.
Zachęcam do samodzielnego robienia ozdób choinkowych, bo to
super zabawa. Daje to mnóstwo frajdy i pozwala się wyżyć kreatywnie. A jeszcze
jak Wasze dzieci są już na tyle sprawne manualnie, to dodatkowo miło spędzicie
razem czas.
Spokojnego dnia Kochani!
Przy okazji zapraszam Was do sklepu, gdzie zostało jeszcze
trochę ozdób świątecznych, a także inne drobiazgi, które nadadzą się na prezent
pod choinkę.
Dziś szybki późnowieczorny wpis. Zapowiedź kolejnego projektu pomysłu Oli z Apetycznego Wnętrza , tym razem we współpracy z Piotrem z Blogów Wnętrzarskich. Tym razem Projekt Adwentowy. Pierwszy wpis już jutro. A do mnie zapraszam 4.12. na post o ozdobach choinkowych.
Szukam inspiracji na ozdoby choinkowe. Przeglądam archiwalne magazyny i internet. Składam, kleję, maluję, w każdej wolnej chwili.
W tym roku chcę, żeby nasze drzewko było w całości ozdobione dekoracjami zrobionymi własnoręcznie. Zobaczymy jak mi się to uda. I jeszcze niespodzianka – będzie kolorowo! Efekty mojej pracy pokażę już w przyszłym tygodniu. Postaram się przygotować też wpis, z którego dowiecie się jak wykonać takie ozdoby. Zaglądajcie!
A tymczasem za moimi plecami trwa demontaż. Praca w kuchni wre…






























