W mojej głowie coraz śmielej pojawiają się pomysły na nowy dom czy mieszkanie. Myślę jak je będę budować, wykańczać, urządzać. Ale zanim to nastąpi, a pewnie nie tak prędko jakbym sobie tego życzyła, zastanawiam się co by tu zmienić, w naszym obecnym wnętrzu.
Z Nowym Roku w naszym mieszkaniu pojawi się kilka wnętrzarskich nowości. W pierwszej kolejności będzie to "dorosłe" łóżko w pokoju Zosi. Nasza ponad trzyletnia córka ma już metr wzrostu i w 120 cm niemowlęcym łóżeczku jest jej dość ciasno. Nowy mebel, czeka na rozpakowania na strychu, ale zanim go Wam pokażę w całej okazałości, chciałam zaprezentować, co ciekawego w tym temacie znajdziecie na polskim rynku.
Jeśli tak jak ja jesteście ostatnio w niedoczasie, a bardzo chcecie przygotować dzieciom kalendarz adwentowy, to polecam gotowe rozwiązania, dostępne aktualnie w wielu sklepach. Wśród modeli, które udało mi się znaleźć, są te w wersji minimalistycznej - czarno-biało-szare, ale także bardziej tradycyjne - czerwone. Wszystkie bardzo stylowe i godne polecenia.
To był jeden z pierwszych pomysłów wnętrzarskich na jakie wpadłam podczas urządzania naszego mieszkania - tapeta na ścianie odgradzającej kuchnię od reszty pomieszczeń. Pierwszy wzór jaki się na niej znalazł już dawno przestał mi się podobać i jego miejsce zajęła tapeta ze starej kolekcji Ferm Living (uprzedzając Wasze pytanie, nie ma jej już w sprzedaży). Minęło kilka lat, a ja znów myślę o zmianie... Mam już nawet kilku faworytów. Czy się na któryś z nich zdecyduję, jeszcze nie wiem. Tymczasem zobaczcie co wpadło mi w oko.
Tej jesieni w głowie siedzą mi dwa kolory - ciemna, głęboka zieleń i intensywny błękit, ultramaryna. Miękkie tkaniny, tkane pledy, aksamity, a do tego czerń i mosiądz. Taka jest moja jesień w tym roku. Zarówno w szafie, jak i powoli w mieszkaniu. Błękit planuję "wrzucić" do sypialni, a zieleń już zagościła w salonie. Zieleń w szmaragdowym wydaniu.










