Takie mi komplementy piszecie w poście poniżej, że aż mi głupio. Serio, nie ma blog wad? Mnie się wydawało, że to przede wszystkim brak konsekwencji, ale według Was wręcz przeciwnie... No cóż, pewnie macie rację.
Natchniona taką ilością miłych słów przygotowałam małe DIY.
Lato zacznie się lada dzień i coraz więcej czasu spędzamy na świeżym powietrzu w gronie przyjaciół i rodziny. Siedząc na tarasie czy w ogrodzie lubię, gdy jest ładnie, to chyba oczywiste. Najprostszy sposób na ozdobienie stołu, to kwiaty.
Podobno w Milwaukee nie ma nic ciekawego oprócz muzeum
projektu Santiago Calatravy. Może… Byliśmy tam głównie właśnie po to, żeby zobaczyć muzeum-okręt. Bardzo
lubię projekty hiszpańskiego architekta. Miałam już okazję zobaczyć kompleks w
Walencji, teraz przyszedł czas na Milwaukee.
Za jakiś czas postaram się w końcu
wybrać kilka zdjęć z naszej wyprawy i Wam pokazać, a tymczasem chciałabym was
zaprosić do włoskiej trattorii – Louise’s.
Trafiliśmy tam zupełnie przypadkiem. Była połowa maja, za
zewnątrz ok. 3 stopni C. Drzewa bez liści i opustoszałe uliczki downtown. Dziwnie trochę. Restauracja,
jedna z niewielu napotkanych w okolicy bardzo miło mnie zaskoczyła. Po
pierwsze, co najważniejsze, jedzenie było pyszne! Po drugie, wnętrze bardzo
ciekawe. Ściany wyłożone miedzianymi płytami. Miedziane lampy. Nie było to nowe
miejsce, raczej coś sprzed lat, ale cały czas aktualne, a może aktualne znów?
Sami zobaczcie.
PS. Czy też tak macie, że Wasi współtowarzysze krzywią się
jak robicie zdjęcia odwiedzanych miejsc? Pan G. ciągle mi zwracał uwagę, że
„robię lipę”, hehe.
Dawno nie pokazywałam zdjęć wnętrz ze szwedzkich agencji nieruchomości. Tym razem Stadshem.
Mieszkanie pełne jest najnowszych trendów. Jest mosiądz, marokańskie kafle, skórzane uchwyty do szafek (tak jak w mojej kuchni), futrzane dodatki.
Całość bardzo w moim stylu!
Tworząc ranking TOP 10 Trendy 2014 miałyśmy z Dziewczynami wiele typów. Nie
wszystkie weszły do ostatecznej dziesiątki, a teraz widzę, że mógł to być błąd,
albo po prostu powinnyśmy zrobić TOP 20.
Ola z Apetycznego Wnętrza zaproponowała wtedy motyw tropikalny jako jedną ze swoich prognoz i miała nosa.
Coraz więcej, szczególnie teraz, gdy wakacje za pasem,
pojawia się tego typu dodatków we wnętrzach. Motyw liścia palmowego króluje na
tapetach, poduszkach, obrusach.
Nawet kojarzona z prostotą ekipa Fine Little Day ma na ścianie w sypialni tapetę w palmy.
Również w nowej kolekcji H&M Home znajdziemy tropikalne elementy.
Jak wiecie jestem zwolenniczką minimalizmu, więc ten trend
trochę mnie przerasta, ale myślę, że warto czasem popróbować. Żeby nie
przesadzić można zacząć np. od jednej poduszki rzuconej na kanapę. Poniżej
kilka moich propozycji.
1 – Made It, 2,4 – były jakiś czas temu na Westwing,
3 – OBX Trading Group
Granica kiczu jest łatwa do przekroczenia, sekret tkwi chyba
w umiejętności łączenia stylów. Jak widać powyżej, starałam się wybrać wnętrza
ze smakiem, gdzie motyw tropikalny nie definiuje całości. Proste meble, gładkie
powierzchnie i tylko jeden element ozdobiony np. liściem palmowym. Takie
tropiki chyba nawet ja bym chciała mieć u siebie.
Miłego dnia Kochani – podobno już od dzisiaj pogoda nie będzie już tropikalna. Buźki!
Zawsze się denerwuję na ludzi,
który ciągle narzekają, a sama robię to samo. Niestety. Głównie narzekam na
siebie. Że czegoś nie umiem, że się nie nadaję itd. Nie wiem z czego to się
bierze? Strasznie to jest demobilizujące. Staram się z tym walczyć, ale ciężko
mi idzie. Eh... Maruda taka ze mnie trochę.
Teraz mogłabym ponarzekać jeszcze
na upał, ale nie zrobię tego, oszczędzę Was. Na pewno dużo ludzi wkoło to robi,
no nie? A ja czuję się po prostu jak na urlopie. Zośka chlapie się w baseniku,
a ja popijam zimny kompot truskawkowy i ładuję akumulatory. Żyć nie umierać!
Buźki Kochani! Miłego dnia Wam
życzę, czerpcie energię ze słoneczka.
Odkąd Zośka tydzień temu rozpoczęła swoja przygodę z przemieszczaniem się, w naszym mieszkaniu przyszedł czas przestawiania. Wszystkie moje dekoracje muszą powędrować na wyższy poziom. Czyli szklane wazony i słoje wylądowały na witrynce, świeczniki i kwiaty na kuchennym piekarniku. Więcej wyższego poziomu nie mam, czyli reszta ozdób znajdzie się pewnie w kartonach, czekając na lepsze czasy... moje "drogocenne" magazyny wnętrzarskie, też muszą przenieść się z gazetnika do kartonu w szafie, chlip :P
Pierwszy raz zaliczony, decorOlka wystawiła się na forum i może sukces komercyjny, to to nie był, ale doświadczenie bardzo fajne. Myślę, że nie był to jednorazowy wyskok, mimo że męczące jest takie przewożenie, rozpakowywanie, ustawianie, później pakowanie... Ufff... Teraz chwila odpoczynku.
Co do samych TOWARÓW, to byłam mile zaskoczona. Bałam się, że nie będzie zbyt wielu zwiedzających. Na szczęście się myliłam.
Wydarzenie bardzo dobrze zorganizowane. Na dwóch poziomach przemysłowej hali wystawiali się twórcy rękodzieła wszelkiej maści. Był kącik relaksu z pysznym jedzeniem i piciem. Muzyka na żywo. Jedyny minus, to kiepskie oznakowanie drugiego poziomu, na którym znajdowało się też nasze stoisko (niektórzy ludzie niestety do nas nie dotarli). Mimo to duży plus dla organizatorów, mam nadzieję, że impreza będzie powtarzana i lepiej rozreklamowana.
Poniżej mała fotorelacja. Coś u mnie kiepsko ostatnio z robieniem zdjęć. Za dużo się dzieje i jakoś ten aparat mi "wadzi", szczególnie na tego typu imprezach. Te zdjęcia robiła moja siostra, która bardzo mi na targach pomogła, za co jej bardzo dziękuję.
Dłoń ceramiczna; porcelanowy domek;
Pan G. też oczywiście pomógł, bez niego, to chyba bym się nie zdecydowała na takie przedsięwzięcie.




















