Czas leci nieubłaganie. Wczoraj się zorientowałam, że ostatni wpis na blogu pojawił się prawie miesiąc temu. Wrzesień dobiega końca, dni coraz krótsze, coraz więcej czasu będziemy spędzać w mieszkaniu. Stąd też kolejne plany znów się rodzą w mojej głowie. Trochę przestawiam, kombinuję. Próbuję przywrócić porządek, który ostatnio strasznie trudno mi utrzymać. Nieśmiało myślę nawet o Pani, która pomoże mi się z tym uporać.
Jadąc do Tallina, nie do końca wiedziałam, czego spodziewać się po tym mieście. Pierwsze skojarzenie to dawna republika radziecka i pozostałości po niej. Ale Estonia historycznie ma też wiele wspólnego ze Skandynawią, a język estoński pochodzi z rodziny ugrofińskiej. A więc mieszanka wybuchowa. A jak to wyglądało w rzeczywistości?
Maszyna poszła w ruch i nareszcie skończyłam czwartą poduszkę na krzesło w jadalni. Są już w komplecie i mogę je Wam zaprezentować.
Tkanina pochodzi z IKEI, a wypełnienie to gotowe poduszki z tego samego sklepu. Ich kolor już dawno przestał mi się podobać i postanowiłam ubrać je inaczej. Jakiś rok temu powstały trzy sztuki i mój zapał się skończył... Widzicie jak to ze mną jest. Jak coś odłożę na później, to czasem to później, jest nawet za rok :) Też tak macie czasami?
A teraz obiecane wyniki konkursu plakatowego, którego sponsorem jest sklep Posterville.
Maszyna losująca w postaci Pana G. wybrała osobę nr 13 czyli MarteaM. Gratuluję! Proszę napisz do mnie maila z danymi do wysyłki plakatu.
Pozostałym serdecznie dziękuję za udział w zabawie i zapraszam do sklepu Posterville.
Dziękuję również sponsorowi za możliwość zorganizowania konkursu z tak atrakcyjną nagrodą.
A na deser - truskawki!
Co sądzicie o typograficznych plakatach? Ostatnio są bardzo popularne na skandynawskich blogach.
Zastanawiam się nad sprowadzeniem ich do sklepu... Myślicie, że będą na nie chętni?





