Tej jesieni w głowie siedzą mi dwa kolory - ciemna, głęboka zieleń i intensywny błękit, ultramaryna. Miękkie tkaniny, tkane pledy, aksamity, a do tego czerń i mosiądz. Taka jest moja jesień w tym roku. Zarówno w szafie, jak i powoli w mieszkaniu. Błękit planuję "wrzucić" do sypialni, a zieleń już zagościła w salonie. Zieleń w szmaragdowym wydaniu.
Czas leci nieubłaganie. Wczoraj się zorientowałam, że ostatni wpis na blogu pojawił się prawie miesiąc temu. Wrzesień dobiega końca, dni coraz krótsze, coraz więcej czasu będziemy spędzać w mieszkaniu. Stąd też kolejne plany znów się rodzą w mojej głowie. Trochę przestawiam, kombinuję. Próbuję przywrócić porządek, który ostatnio strasznie trudno mi utrzymać. Nieśmiało myślę nawet o Pani, która pomoże mi się z tym uporać.
Czekając na rozwiązanie, staram się zabić czas aranżując poszczególne kąty w mieszkaniu. Dziś wzięło mnie na ożywianie sypialni.
Cały czas nie mam jeszcze szafek nocnych, więc zastąpiłam je metalowymi puszkami, powiesiłam kilka grafik na ścianie i ustawiłam, zerwany na wczorajszym spacerze, chmiel. Strasznie podoba mi się ta zieleń na tle ciemnoszarej ściany. Może nie jest to zbyt praktyczny element tuż przy łóżku, ale póki co niech cieszy oczy.
Przeglądając w ostatnich dniach Wasze blogi i obserwuję trend roślinny. Aż sama zatęskniłam za większą ilością zieleniny w domu. Niestety przez to, że mieszkamy na poddaszu i większość okien to okna dachowe, to dociera tu niewiele światła. Nie mam parapetów, na których mogłabym poustawiać rośliny. Może znacie jakieś gatunki z zielonymi liśćmi, którym wystarcza półcień i przeżyją mimo braku bezpośredniego światła?
Tymczasem życzę Wam miłej niedzieli. Korzystajcie z ostatnich chwil słonecznej pogody, bo od jutra zapowiadają ochłodzenie i deszcze.
Buziaki ♥
Zrobiło się trochę cieplej na zewnątrz. Moje jaskry i anemony powoli zaczynają kiełkować, może jednak hodowla się uda. A jak u Was? Już mieszkanie posprzątane na wiosnę?
Zdjęcie z My Attic.
Zdjęcie z My Attic.



