Maszyna poszła w ruch i nareszcie skończyłam czwartą poduszkę na krzesło w jadalni. Są już w komplecie i mogę je Wam zaprezentować.
Tkanina pochodzi z IKEI, a wypełnienie to gotowe poduszki z tego samego sklepu. Ich kolor już dawno przestał mi się podobać i postanowiłam ubrać je inaczej. Jakiś rok temu powstały trzy sztuki i mój zapał się skończył... Widzicie jak to ze mną jest. Jak coś odłożę na później, to czasem to później, jest nawet za rok :) Też tak macie czasami?
A teraz obiecane wyniki konkursu plakatowego, którego sponsorem jest sklep Posterville.
Maszyna losująca w postaci Pana G. wybrała osobę nr 13 czyli MarteaM. Gratuluję! Proszę napisz do mnie maila z danymi do wysyłki plakatu.
Pozostałym serdecznie dziękuję za udział w zabawie i zapraszam do sklepu Posterville.
Dziękuję również sponsorowi za możliwość zorganizowania konkursu z tak atrakcyjną nagrodą.
A na deser - truskawki!
Zapraszam na kawałek ciasta!
Ostatnio u mnie w domu niewiele się zmienia, dlatego zamęczam Was zdjęciami stołu. Od razu przepraszam.
Dziś króluje ciasto truskawkowe i piękny bukiet peonii, które roztaczają słodki zapach. Eh... Tylko słońca brak...
Przypominam też o konkursie plakatowym z poprzedniego posta! Miłego dnia ♥
Miałam dosłownie godzinę. Na zakupy już brak czasu. W domu truskawki, jako inspiracja do szybkiego wypieku... Znalazłam przepis na Moje Wypieki. Stwierdziłam jednak, że muffiny upieką się szybciej niż całe ciasto, więc niewiele myśląc zaczęłam ucieranie. Oczywiście okazało się, że brakuje mi składników... Ale na cóż jest inwencja twórcza. Zamiast budyniu użyłam mąki ziemniaczanej (moje zapasy budyniu waniliowego jakoś dziwnie wyparowały z szafki, czyżby Pan G. ?), a zamiast śmietany jogurt naturalny. Jakby było mało niespodzianek, papilotki które kupiłam w internecie okazały się za duże do mojej formy, więc musiałam zrobić "tulipany" z papieru do pieczenia. I to wszystko w pół godziny! Następne pół piekły się babeczki i mogliśmy popędzić do Taty z życzeniami.
Polecam przepis. Wyszły pyszne! Wszystkim smakowały.
Wczoraj miałam urodziny. Goście dopisali. Prezenty dostałam tematyczne, zgodnie z moją ostatnią "szajbą" czyli fotografią kulinarną. Od Pana G. blendę, którą będę mogła podoświetlać moje ujęcia. Niestety ofiarodawca trochę się "wkopał", bo teraz co chwilę słyszy: "Kochanie, potrzymasz...?".
Dostałam też książkę Helene Dujardin "Ujęcia ze smakiem", czytam w każdej wolnej chwili. Myślę, że wiele się z niej nauczę.
Z poza fotograficznych prezentów Rodzice sprezentowali mi piękny szklany klosz do ciasta. Na pewno kiedyś zagości na moich zdjęciach.
Nie byłabym sobą, gdym nie pochwaliła się swoimi wypiekami. Na stole zagościł tort Pavlowej z truskawkami i borówkami amerykańskimi zainspirowany wpisem na Strawberries from Poland oraz kruche babeczki z krem z mascarpone z tymiż samymi owocami. Pychota!
Moje słodkości będą się już tu chyba pojawiać cyklicznie. Cóż, jedzenie jest tak wdzięczne do fotografowania, a ciasta i desery przynajmniej nie stygną i Pan G. nie marudzi, że znów będzie jadł zimny obiad :)
Dzisiaj przekładaniec truskawkowy. Pyszny, niskokaloryczny i błyskawiczny deser na wieczorną chandrę lub zwyczajną potrzebę uzupełnienia niedoborów cukru.
Warstwy od dołu: pokruszone ciastka zbożowe, jogurt grecki, truskawki, brązowy cukier, płatki migdałowe. Oczywiście można bez cukru, a ciastka zastąpić np. musli - będzie jeszcze mniej kalorii.
Smacznego!
Dzisiaj przekładaniec truskawkowy. Pyszny, niskokaloryczny i błyskawiczny deser na wieczorną chandrę lub zwyczajną potrzebę uzupełnienia niedoborów cukru.
Warstwy od dołu: pokruszone ciastka zbożowe, jogurt grecki, truskawki, brązowy cukier, płatki migdałowe. Oczywiście można bez cukru, a ciastka zastąpić np. musli - będzie jeszcze mniej kalorii.
Smacznego!
Tak sennie dawno już nie było. Ponuro i deszczowo. I jeszcze mnie jakiś ból w plecach złapał. Same nieszczęścia...
A co jest lepszego na przeciwności losu, jak nie coś słodkiego (jak tu się odchudzać?).
Wykorzystałam ostatnie zachomikowane w zamrażarce truskawki i jagody i upiekłam crumble. Skorzystałam z przepisu z Blue spoon. Pychota!
A co jest lepszego na przeciwności losu, jak nie coś słodkiego (jak tu się odchudzać?).
Wykorzystałam ostatnie zachomikowane w zamrażarce truskawki i jagody i upiekłam crumble. Skorzystałam z przepisu z Blue spoon. Pychota!




