To był cudowny weekend, ale niestety wszystko co dobre szybko się kończy. Za szybko. Te dwa dni spędzone z Dziewczynami, naładowały mnie energią na dobry miesiąc. W pięknym ogrodzie i w domu u Agi (Pretty Pleasure) wraz z Lu (Enjoy Your Home), Martą (Fotost(w)ory), Anią (Wymarzony Dom Ani), Dianą (Szczęście Jest Wyborem), Anicją (Anicja's White Space) i Anią-Scraperką (Scraperka Blog) przegadałyśmy dwa dni i pół nocy. Zaskakujące jak osiem obcych Kobiet ma wiele ze sobą wspólnego. Podobne mamy problemy, podobne rzeczy nas cieszą. A przecież wcale się nie znamy... A może jednak nie, przecież, jak powiedziała Marta, codziennie odwiedzamy się w domach.
Jak tam Wam minął weekend? U mnie było całkiem przyjemnie.
Wczoraj wybraliśmy się na piknik. Był to trochę spontaniczny wypad, bo wstępnie w planach były żaglówki, ale pogoda nie dopisała (nie wiało!). Tak więc wylądowaliśmy na kocyku, na dosyć tłocznej leśnej plaży. Pomoczyliśmy trochę nóżki, zjedliśmy przygotowaną na prędce sałatkę i fasolkę szparagową z bułeczką. Złapaliśmy kilka promieni słońca i wypoczęci wróciliśmy do domku.
Lubię ten leniwy czas z moją kochaną rodzinką. Taki niespieszny i spokojny. Wakacyjny.
Sałatka, to wariacja na temat przepisu z mojej ulubionej kulinarnej strony, czyli Kwestii Smaku. Oryginalnie przyrządza się ją tak. Ja użyłam sera gorgonzola i orzechów włoskich zamiast oryginalnych składników. Może nie jest to typowo letnie danie, ale jedno z moich ulubionych. Sycące, ale jednocześnie dosyć lekkie.
Swoją drogą, doszliśmy dzisiaj z Panem G. do wniosku, że udane wakacje kojarzą się nam zawsze ze smacznym jedzeniem. Co porodzić? Chyba nigdy nie będziemy zbyt szczupli…
Miłego poniedziałku, Kochani!
PS. Zapraszam na wyprzedaże do sklepu, może znajdziecie coś dla siebie!






