Natknęłam się jakiś czas temu na blog Artemis, młodej projektantki biżuterii i wielbicielki targów staroci. Jakież cuda ona tam wynajduje... Aż zazdrość bierze. Szkoda, że w Polsce nie ma takich pchlich targów jak w Londynie. Ale do rzeczy, bo nie o tym miało być. A więc Artemis również szyje, przerabia stare ubrania... I ma do tego cudne miejsce odosobnienia - chatkę do szycia. Stoi ona na typowym londyńskim podwórzu, przerobiona z szopy na narzędzia. Patrzcie i podziwiajcie!








A oto i właścicielka chatki.

Mimo że szyję mało, to chciałabym mieć takie swoje miejsce, zamiast rozkładać się z całym majdanem na jadalnianym stole.
Zdjęcia pochodzą z bloga tales of a jUnkaholic.







A oto i właścicielka chatki.
Mimo że szyję mało, to chciałabym mieć takie swoje miejsce, zamiast rozkładać się z całym majdanem na jadalnianym stole.
Zdjęcia pochodzą z bloga tales of a jUnkaholic.
