Dawno, dawno temu na pchlim targu upolowałam drewniany domek-półkę. Do tej pory stał sobie gdzieś za szafą i czekał na lepsze czasy.
Stwierdziłam, że można go wykorzystać jako dekorację do pokoju Małej. Trzeba go było tylko trochę "ulepszyć".
Najpierw rozebrałam go na części pierwsze i pomalowałam na biało. Trochę się z tym namęczyłam, bo najpierw zaczęłam malować białą lakierobejcą, ale nie wychodziło to zbyt ładnie. Ostatecznie zdecydowałam się na farbę akrylową.
Tylną ściankę udekorowałam różowymi serwetkami przy użyciu techniki decoupage'u. Nie jestem w tym mistrzynią, ale jak nie trzeba przyklejać misternych wzorów, to jako tako mi to idzie.
Poskładany w całość domek wygląda całkiem uroczo, nie sądzicie? Jeszcze nie wiem czy będzie stał tam gdzie stoi, ale pewnie nie, bo miejsce na komodzie może się przydać w bardziej praktycznych celach...
Jak Wam się podoba? Nie za słodki mi ten pokoik wychodzi?







