Pan G. zawsze się śmieje, jak łapię za aparat i cykam zdjęcia - obiadu, kwiatków czy wystaw sklepowych. To taka moja mała mania. Zdjęcia robię z myślą o umieszczeniu ich na blogu. Niestety zwykle jestem z nich niezadowolona i lądują w czeluściach twardego dysku.
Ostatnio natknęłam się na zajawkę książki znanej blogerki - Joy (Oh Joy!).
Zauważyłam, że ostatnio jest tendencja do dzielenia się swoimi blogowymi doświadczeniami przez mniej lub bardziej znanych z tej branży.
I w tym przypadku również z tym zjawiskiem mamy do czynienia. Książka książką, ale filmik ją zapowiadający jest boski. Aż się uśmiałam. Pokazuje kwintesencję tego o czym napisałam na początku - jem ciastko, cykam zdjęcie, piszę o tym na blogu :) Lekki ekshibicjonizm? Ale czyż nie jesteśmy wszyscy ekshibicjonistami?
Filmik poniżej. A książkę można zamówić tutaj. Może nawet się na nią skuszę...





