Dzisiaj z samego rana spakowałam Młodą w samochód i pojechałyśmy na mały rekonesans Festiwalu Łódź Design. Stwierdziłam, że wcześniej odbiorę karnet i zestaw dla Ambasadora, żeby jutro przed samym Zjazdem Blogerów nie tracić czasu.
Powiem Wam, że celebrytami, to my nie jesteśmy. Nie żebym tak myślała, ale trochę się zdziwiłam, gdy w punkcie informacyjnym nie bardzo się orientowano o jaki zjazd chodzi i o jakie karnety. Mam nadzieję, że się ogarną i jutro już będzie lepiej (z tego co pisze Ula, już się poprawiło).
Kiedy udało mi się zdobyć karnet, zaczęłam wypytywać o zestaw Ambasadora. Panie w informacji pokierowały mnie do biura prasowego, gdzie dostałam piękną festiwalową wejściówkę z napisem MEDIA i moim imieniem i nazwiskiem (Aaaaaaaaa!). Fajne uczucie, nie powiem. Zawsze chciałam być dziennikarzem, tzn. zawsze, jak byłam młodsza. Poza wejściówką otrzymałam zestaw gadżetów z bardzo fajną torbą firmy Kafti w roli głównej (wszystkie gadżety możecie kupić w Centrum Festiwalowym).
Pełna energii ruszyłam zwiedzać... A tu klops! Wystawy znajdują się na kilku piętrach budynku Centrum Festiwalowego i na te piętra prowadzą... SCHODY! Zaczęłam kręcić się w poszukiwaniu windy, no bo przecież musi gdzieś takowa być, no nie? Przecież nie tylko ja przyjechałam tu z dzieckiem w wózku, he? A co z osobami na wózka inwalidzkich? Przecież "It's all about humanity"!
Winda była, a owszem - towarowa. Miła Pani z obsługi chciała mi ją nawet uruchomić, ale przecież musiałabym co piętro takiej Pani szukać i prosić się o pomoc. Nie lubię! Kiedy zrezygnowałam z windy, Pani zaproponowała mi jeszcze, że zostanie z Zosią na dole, a ja mogę sobie iść zwiedzać (sic!)... Zrezygnowałam.
No cóż, nie ma miejsc doskonałych, ale Festiwal, którego jednym z bloków tematycznych jest "Empatia", powinien zadbać o tych, który nie są w stanie pokonać schodów.
Jutro jadę już na imprezę sama i na pewno miło spędzę czas zwiedzając wystawy i spotykając się z ciekawymi ludźmi. Niesmak jednak pozostanie...
