Zapakowaliście już prezenty? Ja właśnie skończyłam... Ufff...
Idę robić makiełki.
PS. A do decorOlki przyszła dzisiaj paczka z cudownościami z Fine Little Day. Już wkrótce wrzucam do sklepu choinkowe poduszki i plakaty z owocami. Bądźcie czujni!
... miała być dzisiaj, ale pewnie będzie dopiero jutro. W ramach rekompensaty zrobiłam sobie taką malutką papierową.
Hiacynty to od jakiegoś czasu też symbol Bożego Narodzenia, najlepiej według mnie wyglądają nie rozwinięte. Kwitnące kojarzą mi się bardziej z wiosna, a do tej jeszcze daleko.
Idą Święta... szkoda, że bez śniegu.
Całusy Kochani! Owocnych przygotowań Wam życzę. Nie przepracowujcie się zbytnio, nie musi być idealnie, ważne żeby było miło i rodzinnie. Wrócę tu do Was jeszcze z życzeniami, a tymczasem uciekam na drzemkę. Pa!
Tym razem może nie zamiast, a obok, jako element świątecznych dekoracji. Nie wiem czy tą modę zapoczątkowała Nina Holst na swoim blogu Stylizimo czy może koś inny, ale przyjęła się ona już na tyle, że nawet wczoraj w rodzimej Biedronce, stało ich mnóstwo na półce.
Dziś w roli głównej Araucaria heterophylla, dosyć popularna roślina doniczkowa, również w Polsce. U mojej cioci stoi taka na środku pokoju, ponad 1,5 m wysokości i naprawdę przypomina choinkę. Tylko nie można za bardzo na niej nic wieszać, bo gałązki są zbyt delikatne.
Oczywiście nie mówię poważnie z tym ubieraniem, ale taka niewielkich rozmiarów, jako element świątecznej dekoracji świetnie się sprawdza. Ostatnio nawet Agnieszka z Pretty Pleasure umieściła ją w swojej stylizacji.
Jedyny jej minus, przynajmniej według mnie to jej żywotność. Nie wyrzucimy przecież zdrowej rośliny na śmietnik po Świętach. Trzeba mieć miejsce, aby ją trzymać później cały rok w domu. Zresztą ja mam zawsze wyrzuty sumienia, jak gwiazdę betlejemską wyrzucam na śmietnik tuż przed Wielkanocą, jeszcze całkiem żywą...
Poniżej kilka zdjęć z araukarią jako dekoracją świąteczną (źródło zdjęć TU). Jak Wam się ten pomysł podoba?
Daglezje, jodły czy sosny, to poza świerkami dosyć często spotykane w naszych domach drzewka świąteczne. Na skandynawskich blogach poza nimi znajdujemy w tym roku również modrzewie. I to nie te suche badyle, które już znamy i trzymamy w wazonach, ale żywe drzewka. To trochę zabawne, bo zwykle wybierając choinkę, staramy się znaleźć tą jak najrówniejszą, najzgrabniejszą, a te modrzewie to takie "drapoki". Pokrzywione totoj, nierówne, brzydkie :) Ale mają swój urok.
Poniżej kilka zdjęć, m.in. z katalogu Ferm Living. Więcej zdjęć i ich źródło znajdziecie na mojejtablicy Pinterest.
Problem tylko w tym, że o tej porze roku w naszym klimacie modrzewie nie są już zielone...
Na początek chcę Wam bardzo podziękować za pozytywne komentarze na temat mojej kuchni. Mam nadzieję, że uda się ją dokończyć przed Świętami i podzielić się z Wami efektem. A tymczasem dzisiaj o czymś innym.
Pokazywałam ostatnio na moim INSTAGRAMIE piękny słój, który znalazłam pod śmietnikiem. Taki, w którym robimy nalewkę albo sok. Był w opłakanym stanie. Brudny, ale z ogromnym potencjałem. Zabrałam go do domu i postanowiłam wyczyścić.
Ze względu na mały otwór, nie dało się włożyć do środka ręki, więc pojawił się problem. Samo wlewanie płynu nic nie dało. Już miałam się załamać, gdy z pomocą przyszła Mama i podpowiedziała, żeby wrzucić do środka pokrojone ziemniaki i potrząść słoikiem. Trochę to trwało, ale się udało.
Pan G. zasypany robotą nie ma kiedy pomalować ścian w kuchni i poprzykręcać relingów, więc pokażę Wam tylko kawałek mojej kuchni po remoncie. Kafelki wyglądają super. Aż zamarzyły mi się białe fronty, ale na to jeszcze pewnie długo poczekam.
Zmieniłam też look słoiczkom na przyprawy. Wcześniej wyglądały TAK. Zrobiłam nowe etykietki z TEGO szablonu, a nakrętki pomalowałam czarną farbą matową w sprayu. Efekt przerósł moje oczekiwania. Tylko po likwidacji jednej półki nie mogę ich teraz dobrze wyeksponować, hehe.
W związku z tym wymyśliłam sobie półki ze skrzynek po winie (piękne są w Lidlu), które muszę jakoś zdobyć :P Może po prostu kupię DUŻO wina :)
Wczoraj był ciężki dzień. Zosia
miała szczepienie, po jednym zastrzyku na każdą kończynę. Płaczu było sporo,
ale ogólnie dość dzielnie to zniosła. Później jeszcze jedna wizyta u lekarza.
Poza tym dopakowywanie paczek z Dnia Darmowej Dostawy i wysyłka. Dużo się
działo, a trzeba było jeszcze przygotować posta w ramach Projektu Adwentowego.
Od rana udało mi się zrobić kilka
zdjęć moich ozdób choinkowych, które obiecałam Wam pokazać. Wszystkie wykonane
ręcznie z ogólnodostępnych materiałów – papieru, koralików i kolorowej muliny.
Jak na nie teraz patrzę, to stwierdzam, że wyglądają super i chyba dorobię
więcej. Na razie kolorowa dekoracja stanęła u Zosi w pokoju, ale pewnie jeszcze
zmieni lokalizację, bo Mała wyciąga do niej rączki i jeszcze, nie daj Boże,
ściągnie ją na siebie.
Mam dla Was też linki z
instrukcjami wykonania poszczególnych ozdób.
Po pierwsze, zrobiłam razem z Mamą klasyczne gwiazdki z
pasków. To coś co pamiętam jeszcze z dzieciństwa i tak jak jazdy na rowerze,
sposobu ich wykonania się nie zapomina. Gdyby jednak ktoś z Was jeszcze się
tego nie nauczył, zapraszamTUTAJ, gdzie znajdziecie krótką
instrukcję obrazkową.
Papierowe diamenty, to aktualny trend , który również na
choince będzie wyglądał świetnie. Wykonuje się go w technice orgiami. Krok po
kroku znajdziecie TU.
Przestrzenna choinka, to nic innego
jak zszyte ze sobą zszywaczem trzy
kawałki papieru. Wzór odrysowałam od foremki do pierniczków. Instrukcja TUTAJ.
Żółta kulka z pasków, to też dość prosta dekoracja. Paski, z
których zrobiłam gwiazdki, przecięłam w połowie, wzięłam ok. 10 sztuk.
Nawlekłam je na nitkę, przewlekając ją przez oba końce pasków. Później
rozsunęłam je równomiernie po obwodzie i gotowe.
Wszystkie dekoracje ozdobiłam kolorowymi koralikami, żeby
dodać im bardziej świąteczny charakter.
Zachęcam do samodzielnego robienia ozdób choinkowych, bo to
super zabawa. Daje to mnóstwo frajdy i pozwala się wyżyć kreatywnie. A jeszcze
jak Wasze dzieci są już na tyle sprawne manualnie, to dodatkowo miło spędzicie
razem czas.
Spokojnego dnia Kochani!
Przy okazji zapraszam Was do sklepu, gdzie zostało jeszcze
trochę ozdób świątecznych, a także inne drobiazgi, które nadadzą się na prezent
pod choinkę.
To już. Jeszcze tylko 24 dni do Wigilii i jej cudownej atmosfery. Czas na pierwsze dekoracje. Tak, tak. Do tej pory tylko się przygotowywałam i powstrzymywałam, żeby później jak najdłużej cieszy się klimatem Świąt Bożego Narodzenia.
Na początek świece adwentowe. Bardzo podoba mi się ten zwyczaj. To jeszcze nie choinka, która tradycyjnie pojawia się u mnie dopiero 24. grudnia, ale już zimowe światełka i skarby lasu. Piękna ozdoba na ten czas oczekiwania.
Na witrynce zawisły też zeszłoroczne serca z koralików (zobaczcie TUTAJ) i rozbłysły lampki. Jest miło i, w takie ponure dni jak dziś, o wiele przyjemniej.
A w sklepie już jutro Dzień Darmowej Dostawy. Wszystkie zamówienia złożone 2.12.2013 r. wysyłam ZA DARMO! To świetna okazja na zrobienie świątecznych zakupów. Może znajdziecie u nas jakiś pomysł na prezent dla najbliższej osoby? ZAPRASZAM!