Decoupage zawsze kojarzył mi się ze stylem prowansalskim, z shabby chic... Niby to ładne, ale zdecydowanie nie dla mnie. Tak mi się wydawało.
Zainspirowana przez przyjaciółkę, postanowiłam spróbować zastosować tą technikę do zdobienia przedmiotów bardziej "po mojemu".
Przeczytałam kilka tutoriali, poszłam na zakupy i zabrałam się do pracy.
Cel - pudełko na chusteczki w maki od Marimekko.
Najpierw pomalowałam gotowe pudełko na chusteczki białą farbą akrylową. To było jeszcze dosyć proste.
Następnie należało wyciąć wzory z serwetek i przykleić je odpowiednik klejem, do pomalowanego pudełka.
I tu zaczęły się schody....
Wycinanie wzorów, mimo że żmudne, to jeszcze nic trudnego.
Precyzji i ostrożności wymaga przyklejanie. I tu moja rada dla początkujących. W kilku miejscach przeczytałam, że należy posmarować klejem serwetkę. Cóż, nie polecam. Mnie nie chciała się już odkleić od podłoża, na którym ją smarowałam, w całości. Poszła na straty. Dużo lepszym sposobem jest smarowanie powierzchni, do której serwetkę będziemy przyklejać. Ja tak w końcu zrobiłam i, lepiej czy gorzej, udało się.
Na koniec polakierowałam powierzchnię pudełka specjalnym werniksem do decoupage'u. Tu również trzeba uważać, żeby nie rozmiękczył on za bardzo przyklejonej serwetki. Może to spowodować "ściągnięcie" serwetki pędzelkiem.
Podobno są również lakiery w spray'u. Możliwie, że lepiej się sprawdzają. Ja nie próbowałam.
To dopiero początek mojej przygody z decoupage'm, więc nie chcę się wymądrzać, ale może moje rady laika przydadzą się innym debiutantom.
A tak wygląda gotowe pudełko. Jak Wam się podoba?
Zbliża się 500-ny post na moim blogu. Chciałabym go uczcić jakoś specjalnie. Trzymajcie kciuki, żeby udało mi się zrealizować, to co sobie z tej okazji wymyśliłam.
Miłego dnia! ♥
